PARTNER PORTALU partner portalu wnp.pl
Menu

wnp.pl - portal gospodarczy

Szukaj

Jak spłonął most?

Autor: Konstrukcje stalowe
25-10-2015 12:04 |  aktualizacja: 25-10-2015 12:05
Jak spłonął most?
Fot. PTWP (Michał Oleksy)

Rozmowa z Janem Grzesikiem, byłym dyrektorem Warszawskiego Przedsiębiorstwa Konstrukcji Stalowych i Urządzeń Przemysłowych "Mostostal".

Niedawny pożar Mostu Łazienkowskiego jest zdarzeniem bulwersującym. Dlaczego, Pana zdaniem, ten most w ogóle mógł się zapalić? Dlaczego użyto drewnianych pomostów mając do dyspozycji wiele innych rozwiązań?
- W mostach stalowych elementów drewnianych się nie stosuje i w przyszłości ich się nie będzie stosować. Na tym moście też nie byłoby desek pomostowych, gdyby nie przeprowadzono instalacji gazu, wody, łączności. Pomost potrzebny był dla obsługi i prac konserwatorów tych mediów. Już w drugiej połowie lat 70. uruchomiono produkcję lekkich metalowych kratek pomostowych stosowanych w przemyśle, które i tu mogły być użyte. W latach, kiedy ten most był budowany (1973-74) na większą skalę takich pomostów jeszcze nie było. Wymianę pomostów planowano prawdopodobnie dopiero teraz - widziałem na prawym brzegu składowane ażurowe kratki pomostowe.

Deski, które demontowano składowane były pod pomostem i prawdopodobnie one stały się zarzewiem pożaru. Już kilka lat po wybudowaniu dysponowaliśmy więc odpowiednim materiałem niepalnym.

Kto powinien interweniować, by w odpowiednim czasie wymieniono pomosty?

- Nawet po pierwszym pożarze w 1975 r. nie przyjęto do wiadomości, że tego rodzaju pożar może się powtórzyć. Pomost nad wodą zabezpieczano przed wilgocią, a nie przed pożarem. Powstał w miarę szczelny tunel, wewnątrz którego rozwinął się pożar. Gdyby nie było ciągu powietrza w tunelu, to ogień szybko by wygasł. Ale różnica temperatur w tym "kominie" poziomym wytworzyła różnicę ciśnień.

W trakcie pierwszego pożaru powstał ciąg z brzegu warszawskiego na praski, a teraz - w kierunku odwrotnym. Pierwszy pożar trwał ok. 6 godzin, a więc dwukrotnie krócej niż tegoroczny. Wówczas akcję gaśniczą wspomagali ludzie, którzy ten most budowali, znali dokładnie jego konstrukcję i mogli podejmować decyzje umożliwiające w miarę szybkie opanowanie sytuacji. Kiedy pod wpływem temperatury płyty ortotropowe zaczęły się odkształcać, było wiadomo, że muszą być wymienione. I wtedy można było zdecydować o wybiciu otworów i wlewaniu w nie wody od góry. Gaszenie grubych desek od spodu nic nie dawało, bo paliła się ich górna powierzchnia. Gdyby w miejscu poza ogniem była możliwość przerwania pomostu na odcinku kilku metrów, to też pożar dalej by się nie przeniósł.

KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze komentarzy! Twój może być pierwszy. Wypowiedz się!



SUBSKRYBUJ WNP.PL

NEWSLETTER

Najważniejsze informacje portalu wnp.pl prosto do Twojej skrzynki pocztowej

Wnp.pl: polub nas na Facebooku


Wnp.pl: dołącz do nas na Google+


39 359 ofert w bazie

POLECANE OFERTY

966 189 ofert w bazie

POLECANE OFERTY

5 763 ofert w bazie

2 782 331 ofert w bazie


397 663 ofert w bazie

GORĄCE KOMUNIKATY

Wyszukiwanie zaawansowane
  • parking
  • bankiet
  • catering
  • spa
  • klub
  • usługi
  • rekreacja
  • restauracja
467 ofert w bazie

PARTNERZY

  • partner serwisu
  • partner serwisu

POLECAMY W SERWISACH GRUPY PTWP