Menu

wnp.pl - portal gospodarczy

Szukaj

Belgia. Nieruchomości tylko dla osób mówiących po niderlandzku

Autor: PAP
06-04-2010 22:02

Wielkie oburzenie wywołała w Belgii informacja, że władze części gmin pod Brukselą wymuszają na deweloperach sprzedaż domów wyłącznie osobom mówiącym po niderlandzku. Krytyka podniosła się zarówno po francuskiej, jak i niderlandzkiej stronie granicy językowej.

To kolejna odsłona ciągnącego się od lat konfliktu językowego między belgijskimi frankofonami a Flamandami. Napięcia wynikają z obaw Flamandów o zachowanie tożsamości językowej i kulturowej flamandzkich gmin, z których część - zwłaszcza w okolicach Brukseli - jest zamieszkana przez znaczną "mniejszość" frankofońską. Frankofoni jednak uważają, że mają prawo do przeprowadzki z zatłoczonej i coraz droższej stolicy na przedmieścia, nawet jeśli są one położone już na terytorium Flandrii, gdzie obowiązuje tylko jeden język urzędowy - niderlandzki.
Troską o zachowanie flamandzkiego charakteru tych gmin tłumaczą swoje postępowanie burmistrzowie miejscowości Overijse, Gooik czy Vilvorde. Zawarli oni z działającymi na ich terenie deweloperami ustne umowy, na mocy których dostają do zaopiniowania listy kandydatów do zakupu domów. Jeśli urzędnicy dojdą do wniosku, że chętni nie mówią po niderlandzku ani nie rokują nadziei na naukę tego języka, domagają się od dewelopera przedstawienia innych kandydatów do zamieszkania na terytorium gminy.

Zainteresowani burmistrzowie sami przyznali się do tego w reportażu wyemitowanym w święta wielkanocne we flamandzkojęzycznej telewizji VRT, który wywołał burzę w Belgii.

"Jest zrozumiałe, że flamandzcy burmistrzowie chcą powstrzymać frankofońską ofensywę. Nie ma wątpliwości, że to trudne zadanie, bo stanowi próbę przeciwstawienia się naturalnemu rozrostowi miast, co jest zjawiskiem światowym. Ale używane środki są dyskryminujące i nie do zaakceptowania. Opierają się na selekcji na podstawie kryteriów osobistych, co jest wprost zakazane w konstytucji" - napisał we wtorkowym dzienniku "Le Soir" publicysta flamandzkojęzycznej gazety "Het Laatste Nieuws" Luc Van Der Kelen.

Wielki orędownik zachowania językowej tożsamości Flandrii Marino Keulen z partii liberalnej uznał, że działania burmistrzów są nielegalne. Największa partia chadecka premiera Yvesa Leterme'a podkreśliła, że dają one frankofonom tylko nowe argumenty w sporze językowym. Po stronie francuskojęzycznej partie polityczne jednogłośnie zaprotestowały przeciwko dyskryminacji i zamachowi na prawo własności i konstytucję Belgii. Gwarantuje ona swobodę językową w sferze prywatnej i handlowej, choć reguluje dokładnie używanie danego języka w kontaktach z władzami oraz w prawie wyborczym.

KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze komentarzy! Twój może być pierwszy. Wypowiedz się!



SUBSKRYBUJ WNP.PL

NEWSLETTER

Najważniejsze informacje portalu wnp.pl prosto do Twojej skrzynki pocztowej

Wnp.pl: polub nas na Facebooku


Wnp.pl: dołącz do nas na Google+


36 682 ofert w bazie

POLECANE OFERTY

966 189 ofert w bazie

POLECANE OFERTY

5 800 ofert w bazie

2 782 270 ofert w bazie


397 662 ofert w bazie

GORĄCE KOMUNIKATY

Wyszukiwanie zaawansowane
  • parking
  • bankiet
  • catering
  • spa
  • klub
  • usługi
  • rekreacja
  • restauracja
467 ofert w bazie

POLECAMY W SERWISACH GRUPY PTWP